A w Moim Cudownym Mieście Gdńsku
W Pracowni Architektury
inż. arch. Stanisława Michela
inż. arch.
Tomasza Miatkowskiego
To tak mi lata
Tak
dziwnie biegną
Tyle
dni moich
Jakże
zagonionych
Zostaje
nad moją
Kreślarską
deską
Iż
nie mam nawet czasu
Doliczyć
się Moich
Moich Wszystkich Lat
I stąd tak różne
Moje
rachunki
Że
raz dwadzieścia
Sławetna Katownia. Póki co...Muzeum Bursztynu. Póki co, bo wieści krążą, że siedziba tej placówki będzie w innym miejscu.
A raz trzydzieści pięć
A raz trzydzieści pięć
I
oczywiste
I
jakże proste
Taki
rachunek
Jaki
interes
A
jaki interes
To
i taki dzień
Gdy notowania
Pną
się ku górze
Gdy
nowy projekt
Biorą
od ręki
Jakaż to wielka
Ulga
na głowie
I
jakże autor projektu
Szczęśliwy
W
Kościele Mariackim
Pod
wezwaniem
Najświętszej
Maryi Panny
Maryi Panny
W
tym moim
Cudownym
Mieście Gdańsku
Mieście Gdańsku
Spotykam
się
Z
Księdzem
Proboszczem
ppłk Józefem
Proboszczem
ppłk Józefem
Zator - Przytockim
Któremu
tu
Przy tej jakże
Przy tej jakże
Osobliwej Świątyni
Pragnę
jeszcze
Zaprojektować
pomnik
Tu zawsze jakże spełniony
Patrzę
na to Prezbiterium
Które
według mojego projektu
Jest
już na zawsze
Tej
ogromnej świątyni
Na
wysokość oczu
Wierni
już nie muszą
Wydłużać
szyi
Nie
muszą
Stawać aż na samych Palcach
Bo
Najświętszy Sakrament
Z
każdego punktu Świątyni
Mają
przed swoimi oczami
To
tym łatwiej
I w sercu
I w sercu
I
widzę
Jak Aniołowie
Jak Aniołowie
Serdecznie
do mnie
Chcą
skinąć głowami
Chcąc
dopowiedzieć
Architekcie
Michel
Tak
trzymać
Bo
jakże
Dobrze wiesz
Dobrze wiesz
Co
gdzie i kiedy
Potrzeba
Twojemu Miastu
I
jakże lubię usiąść
Na
ławce
W
tylko co Dokończonym
Moim
Mariackim Zaułku
Gdzie
już żabi skok
Do
nowego lokalu
Gdzie
mam swoje miejsce
I
jakże rad
Z
tego zaułka
Jestem
w moich Myślach
Bo
w inwestycjach Miasta
To
takie nic
Ale
i jakże cenne coś
Bo
jest i murek
I
furtka
Stare
sprzed lat
Wychodzą
na światło dzienne
I
jakiż tu klimat
Chce
tutaj przyjść
Usiąść
na ławce
Popatrzeć
Powspominać
I w tymże
Jednym miejscu
Jednym miejscu
Jakże
to zupełnie inne
Nasze
codzienne powszednie
A
i niedzielne odświętne
Nasze
Gdańskie Dziś
Ale
to trzeba widzieć
Dostrzegać
Wydobywać
I
nieraz z jakimże uporem
Nieraz
nawet oślim wprost
Do
władz trzeba iść
I
jak krowie o poranku
Codziennie
z uporem maniaka
Przekonywać
Przekonywać
Bo
jakże im trudno
Coś
dołożyć
A
tak łatwo odrzucić
Aby
sobie takim drobiazgiem
Głowy
nie zawracać
W
Gdańsku urzędnik
To
jest zawsze ten ktoś
A
architekt
Nawet
taki jak
Inż.
arch. Stanisław Michel
Petent
I
są zdania
Że
przed takimi
Boże
Urząd Miejski w Gdańsku
Gdy
obiekt
Już w projekcie
Już w projekcie
A
w Moim
Cudownym
Mieście Gdańsk
Tak
dziwnie biegną
Tyle
dni moich
Jakże
zagonionych
Zostaje
nad moją
Kreślarską
deską
Iż
nie mam
Nawet czasu
Nawet czasu
Tak
kiedyś Naprawdę
Moich
wszystkich lat
Ilustracje i tekst
Stanisław J. Zieliński


















Brak komentarzy:
Prześlij komentarz