poniedziałek, 14 listopada 2016

Autorska Seria Poetycka
Chrystusowi Uczniowie
Wprawdzie ich dzielą dziesiątki lat
W Pracowni nad deską zawsze tak blisko…

Bo co wymyśli architekt król Staś
Architekt Tomasz
Natychmiast
Uściśli

Tu jest ten filtr recenzja i sąd
Wszystkie warianty
Zawsze jak na dłoni
Jednoczy ich deska
Jednoczy ich myśl
Wszystko w granicach
Jednej pracowni

Mówi Pan Stanisław
Pan Tomasz
To moje drugie ja
Co za precyzja
Co za kunszt
Co za wiedza
Gdybym w pracowni był tylko sam
W projektach 
Nie miałbym tyle szczęścia

Pan Tomasz to jest ta moja dłoń
To zapasowe ucho i oko
On 
  
On moje myśli
Zawsze chwyta w lot
Choć czasem gdy mówię
Niby opatrzy w okno

Ale to okno daleki wylot ma
Na Długie Pobrzeże
Na Stągiewną
Na Długą
Het na Szeroką
Na ulicę Mariacką
Na ulicę Świętego Ducha
I na cały Gdańsk
I właściwie na cały gdański szlak
Wzdłuż wszystkich wieków
Przez to nasze okno

A każdy wiek to inny styl
I każdy w Gdańsku ma swoje miejsce
I z wieku do wieku trzeba jakość przejść
Chociażby tym małym
Zakratowanym okienkiem

Więc nie ma żalu do Pana Tomasza
Król Staś
I sam w okienko z zadumy popatrzy
Pan Tomasz ma już gotowy plan
W szczegółach dopięty
I znów go zrobił
W tempie na dwa trzy

I znowu czasu 
w zanadrzu trochę jest
Na uzgodnienia i na batalię
Tu na bataliach mija każdy dzień
A wszystko o to
Żeby Gdańsk
Był Gdańskiem

Żeby swą duszę
Swój klimat miał
By swoje Życie miał
Każdy zaułek
A tyle zaułków jeszcze Gdańsk ma
Że dość miałby pracy nad deska swą
Niejeden Pan Michel
Niejeden Pan Tomek

I tyle bitew
Tyle zwycięstw jest
Choć bój się toczy
O każdą cegłę
O każdy portal
O każdy gzyms
Przywołany 
Z głębi czasów
W Pracowni
Na desce


Wprawdzie ich dzielą dziesiątki lat
W pracowni nad deską tak blisko
Bo co wymyśli Architekt król Staś
Architekt Pan Tomasz
To zaraz uściśli

Krytycznie odważnie
Wypowie swą myśl
Aż Senior dech złapie w rozbiegu
A tak w ogóle to każdy z nich
To swoje miejsce
W swoim szeregu

I ta symbioza już lata trwa
A średnia wieku
Zawsze w połowie
I w planach swych
Żaden z nich nie jest sam

I zawsze razem
I zawsze każdy
U siebie
I mówił Pan Stanisław Michel
Do Pana Tomka wprost
Nasz projekt na Centrum
Był taki bardzo inny
Był taki lekki
Jak powinien być dzień
Był taki gdański
Taki solidarny

Nie po raz pierwszy przechodzi nie to
Chociaż intencja prosta i jasna
Kulisów konkursu nie ujawni nikt
Zawsze będą tajemnicą
Przez wieki
Skrywaną w mrokach miasta

Może i tutaj
Dzieło Dziadka doceni wnuk
Może przywróci kiedyś na piedestał
Co to odrzucił konkursowy sąd
Bo wśród zwycięzców
Michela
Nie chciał

Lecz trzeba schować uraz i żal
Werdykt odłożyć
Daleko na stronę
Dobrych projektów
Potrzebuje świat
Nawet gdy na razie trafiają
Na półkę


Wprawdzie ich dzielą dziesiątki lat
W Pracowni nad deską zawsze tak blisko
Bo co wymyśli Architekt Król Staś
Architekt Tomasz
Natychmiast
Uściśli

I znowu będzie projekt że hej
Że skruszą mury
I cała naprzód
I znów udany kolejny dzień
I znów kolejna Cegiełka Miasta
I znów o stopę większy jest Gdańsk
I w kalendarzu inwestycji
Znów
Nowa data
 


Nieważne progi
Nieważny wiatr
Miasto do przodu iść musi
Tyle historii 
Ma w swych każdych drzwiach
Tyle historii
I tyle nowoczesności
Jedno i drugie Michelowy styl
Zrodzon na desce
W niewielkiej Pracowni

Stanisław J. Zieliński
Gdańsk 18.04.2008/15.11.2016 R

















Brak komentarzy:

Prześlij komentarz