Autorska
Seria Poetycka
Chrystusowi
Uczniowie
Wprawdzie
ich dzielą dziesiątki lat
W
Pracowni nad deską zawsze tak blisko…
Bo
co wymyśli architekt król Staś
Architekt
Tomasz
Natychmiast
Uściśli
Tu
jest ten filtr recenzja i sąd
Wszystkie
warianty
Zawsze
jak na dłoni
Jednoczy
ich deska
Jednoczy
ich myśl
Wszystko
w granicach
Mówi
Pan Stanisław
Pan
Tomasz
To
moje drugie ja
Co
za kunszt
Co
za wiedza
Gdybym
w pracowni był tylko sam
W
projektach
Nie miałbym tyle szczęścia
Pan
Tomasz to jest ta moja dłoń
To
zapasowe ucho i oko
On
On moje myśli
Zawsze chwyta w lot
On moje myśli
Zawsze chwyta w lot
Niby
opatrzy w okno
Ale
to okno daleki wylot ma
Na
Długie Pobrzeże
Na
Stągiewną
Na
Długą
Het
na Szeroką
Na
ulicę Mariacką
Na
ulicę Świętego Ducha
I
na cały Gdańsk
I
właściwie na cały gdański szlak
Wzdłuż
wszystkich wieków
Przez
to nasze okno
A
każdy wiek to inny styl
I
każdy w Gdańsku ma swoje miejsce
I
z wieku do wieku trzeba jakość przejść
Chociażby
tym małym
Zakratowanym
okienkiem
Więc
nie ma żalu do Pana Tomasza
Król
Staś
I
sam w okienko z zadumy popatrzy
Pan
Tomasz ma już gotowy plan
W
szczegółach dopięty
I
znów go zrobił
W
tempie na dwa trzy
I
znowu czasu
w zanadrzu trochę jest
w zanadrzu trochę jest
Na
uzgodnienia i na batalię
Tu
na bataliach mija każdy dzień
A
wszystko o to
Żeby
Gdańsk
Był
Gdańskiem
Żeby
swą duszę
Swój
klimat miał
By
swoje Życie miał
Każdy
zaułek
A
tyle zaułków jeszcze Gdańsk ma
Że
dość miałby pracy nad deska swą
Niejeden
Pan Tomek
I
tyle bitew
Tyle
zwycięstw jest
Choć
bój się toczy
O
każdą cegłę
O
każdy portal
O
każdy gzyms
Przywołany
Z głębi czasów
Z głębi czasów
Na
desce
Wprawdzie
ich dzielą dziesiątki lat
W
pracowni nad deską tak blisko
Bo
co wymyśli Architekt król Staś
Architekt
Pan Tomasz
To
zaraz uściśli
Krytycznie
odważnie
Wypowie
swą myśl
Aż
Senior dech złapie w rozbiegu
A
tak w ogóle to każdy z nich
To
swoje miejsce
W
swoim szeregu
I
ta symbioza już lata trwa
A
średnia wieku
Zawsze
w połowie
I
w planach swych
Żaden
z nich nie jest sam
I
zawsze razem
I
zawsze każdy
U
siebie
I
mówił Pan Stanisław Michel
Do
Pana Tomka wprost
Nasz
projekt na Centrum
Był
taki bardzo inny
Był
taki lekki
Jak
powinien być dzień
Był
taki gdański
Taki
solidarny
Nie
po raz pierwszy przechodzi nie to
Chociaż
intencja prosta i jasna
Kulisów
konkursu nie ujawni nikt
Zawsze
będą tajemnicą
Przez
wieki
Skrywaną
w mrokach miasta
Może
i tutaj
Dzieło
Dziadka doceni wnuk
Może
przywróci kiedyś na piedestał
Co
to odrzucił konkursowy sąd
Bo
wśród zwycięzców
Michela
Nie
chciał
Lecz
trzeba schować uraz i żal
Werdykt
odłożyć
Daleko
na stronę
Potrzebuje
świat
Nawet
gdy na razie trafiają
Na
półkę
Wprawdzie
ich dzielą dziesiątki lat
W
Pracowni nad deską zawsze tak blisko
Bo
co wymyśli Architekt Król Staś
Architekt
Tomasz
Natychmiast
Uściśli
Że
skruszą mury
I
cała naprzód
I
znów udany kolejny dzień
I
znów kolejna Cegiełka Miasta
I
znów o stopę większy jest Gdańsk
I
w kalendarzu inwestycji
Znów
Nieważne
progi
Miasto
do przodu iść musi
Tyle
historii
Ma w swych każdych drzwiach
Tyle
historii
I
tyle nowoczesności
Jedno
i drugie Michelowy styl
Zrodzon
na desce
W
niewielkiej Pracowni
Stanisław J.
Zieliński
Gdańsk
18.04.2008/15.11.2016 R







Brak komentarzy:
Prześlij komentarz